piątek, 14 sierpnia 2015

CZEKALIŚMY NA TEN DZIEŃ, A MOŻE TO ON NA NAS CZEKAŁ. W KAŻDYM RAZIE NADSZEDŁ, A MY WIEDZIELIŚMY, ŻE MUSIMY SIĘ Z NIM, SOBĄ, NAMI, NIMI, ZMIERZYĆ.
PLAN DNIA ZAPOWIADAŁ KONKRETY:
PO PIERWSZE: UŁOŻENIE SCENOGRAFII,
PO DRUGIE: PRZYGOTOWANIE WYSTAWY ZDJĘĆ UCZESTNIKÓW,
PO TRZECIE: PRÓBA,
PO CZWARTE: POSIŁEK ORIENTALNY,
PO PIĄTE: MAKIJAŻ I STROJE,
PO SZÓSTE: TO JUŻ...

GDYBY OPISAĆ EMOCJE, TO POST POPŁYNĄŁBY KOLORAMI, GDYBY ZAREJESTROWAĆ DŹWIĘKI, TO MIELIBYŚMY GAMĘ OD NIEŚMIAŁEGO SZEPTU NA SCENIE PO ROZDZIERAJĄCY SZLOCH POŻEGNANIA.
POZOSTAJE NAM OBRAZ.
I ŁZA W OKU, ŻE TO JUŻ KONIEC.

DZIĘKUJEMY SOBIE ZA BYCIE RAZEM, ARTYSTOM ZA ODKRYCIE ICH ŚWIATA I NAM GO DAROWANIE, JEDWABNEJ ZA CIĄGŁE PISANIE, RODZICOM ZA DARY ZIEMI, PANU WETERYNARZOWI ZA UDOSTĘPNIENIE PODWÓRKA I ZAUFANIE, ŻE WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE, PANU PREZESOWI UNIFREEZE ZA WSPARCIE... I WSZYSTKIM OSOBOM ŻYCZLIWYM.

TERAZ MOJA KOLEJ. IDĘ SOBIE POSZLOCHAĆ W KĄCIKU, ŻE TO JUŻ KONIEC, A WY OGLĄDAJCIE ZDJĘCIA Z FINAŁU.






































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz